Niby nic

Niby nic się nie dzieje ale minął prawie rok, więc oglądam się podejrzliwie… jak to? Minął o niczym? Była wystawa. Dzięki wielkie Miejskiej Bibliotece Publicznej! Nie żaden jubileusz pracy twórczej, nie żadne stulecie urodzin, po prostu chodźcie i zobaczcie bo powiesiłam obrazki. Wynikło z tego wiele sytuacji tak miłych, że aż porobiły się zakwasy w mięśniach twarzy nie nawykłych do tylu uśmiechów. Mnóstwo gości! (Ja znam tylu ludzi?) Kwiaty! Prezenty! Komplementy! Rety! Ja chcę jeszcze raz!

No ale nie. Trzeba teraz znów coś narysować – pomyślałam nadspodziewanie rozsądnie. Zatem czas na odrobinę materiału autobiograficznego o tym jak minęły te miesiące. Ano tak: rano kawka i śniadanie, potem rysowanie, potem obiadek, potem rysowanie, potem kolacja (o ile nie została oddana wrogom) potem rysowanie… i tak dalej panie dzieju.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *